20 lat temu Kursk poszedł na dno. Ci, którzy przeżyli wybuch umierali kilka dni

10 sierpnia 2000 roku okręt podwodny 141-K Kursk wyszedł w, jak się później okazało, swój ostatni rejs na Morze Barentsa. Ta jednostka o napędzie atomowym była dumą rosyjskiej floty. Na pokładzie było 118 marynarzy. 12 sierpnia około 11.30 w przedziale torpedowym doszło do eksplozji, a po 135 sekundach do drugiej. Zginęła większość załogi, a okręt zaczął tonąć i osiadł na dnie na głębokości 108 metrów. Ocalałych 23 członków załogi schroniło się w jednym z przedziałów. Ich tragedia dopiero się zaczynała.

Rosjanie prowadzili nieporadnie akcję ratunkową i dopiero po kilku dniach dopuścili pomoc jednostek zagranicznych. 21 sierpnia norwescy nurkowie weszli do wnętrza, a po chwili zastąpili ich Rosjanie. Wszyscy marynarze Kurska już wtedy nie żyli. W przedziale, w którym schroniło się 23 członków załogi znaleziono list napisany przez jednego z dowódców okrętu Dmitrija Kolesnikowa „Jest zbyt ciemno, ale spróbuję pisać po omacku. Chyba nie ma szans, 10-20 procent. Mamy nadzieję, że ktoś to jednak przeczyta. Poniżej jest lista ludzi z załogi innych przedziałów, którzy zgromadzili się w dziewiątym i będą próbowali wyjść. Pozdrowienia dla wszystkich, nie trzeba rozpaczać”.

Najnowsze

Zostaw komentarz

Please enter your comment!
Please enter your name here

Dołącz do nas